czwartek, 31 grudnia 2015

DO SIEGO ROKU!

Koniec roku zawsze jest czasem podsumowań. Kolejny rok odchodzi już do przeszłości, naszej małej, prywatnej historii. Odchodzący rok przyniósł mi niezwykle wiele! Udało mi się przez ostatnie 365 dni poznać mnóstwo nowych ludzi, którzy mam nadzieję, że zostaną na dłużej, bo są to niesamowici ludzie. Z częścią swoich dawnych znajomych odnowiłam i polepszyłam kontakt, co też jest powodem niesamowitej radości! Przeżyłam w tym roku super przygody, super wakacje, które stały się dla mnie też niemałym wyzwaniem. Trochę się zmieniło, ale na te zmiany także nie narzekam! Stałam się dorosła, co dalej jest dla mnie niezłym szokiem, wcale nie takim super kierowcą ;), podjęłam swoją pierwszą pracę, od kilku tygodni ćwiczę poloneza, co oznacza tylko tyle, że już za cztery miesiące najważniejszy dla mnie egzamin i czas chyba równie ważnych decyzji. Mam nadzieję, że będzie to czas spełnionych marzeń, a nie smutków i zawiedzenia, zarówno dla mnie jak i moich przyjaciół.
Miniony rok zostawia miliony niesamowitych wspomnień, z czego jak zawsze bardzo mocno się cieszę, przecież przez całe nasze życie powinniśmy pracować na najlepsze wspomnienia! 







Na koniec końca łapcie ode mnie kilka kadrów świątecznych lampek, najlepszą piosenkę na końcowe rozmyślenia... 

..... i jak najlepsze życzenia na kolejne nie 365, a 366 dni, które są szansą na kolejne 366 dni radości, wyzwań i lepszego życia! :)

niedziela, 25 października 2015

BACK TO THE PAST

Jak co roku, cofnęliśmy dzisiaj nasze zegarki o godzinę. Kilknaście dni temu miałam jednak okazję zobaczyć jak ludzie "cofają swoje zegarki" o kilkanaście, a może nawet i kilkadziesiąt lat! To wszystko za sprawą zaproszenia na wystawę fotograficzną "Nauczyciele raciąskich szkół i przedszkoli" zorganizowaną przez naszych zaprzyjaźnionych seniorów! Wzruszenie tam obecnych i przywoływanie przez nich wielu wspomnień utwierdziło mnie tylko w tym, że fotografie są bezcenną pamiątka, która zawsze będzie aktualna! :)





 

 










niedziela, 30 sierpnia 2015

"CIEKNĄ PO SZYBACH ZACHODY SŁOŃCA..."

Podobno zachody słońca lubi się, gdy jest się smutnym. Myślę, że jak od wszystkiego, tak i tu istnieją wyjątki. W zachodach jest coś magicznego, coś niewytłumaczalnego, coś co powoduje, że uwielbiam do nich wracać i je oglądać, a bardzo często także fotografować! Za każdym razem to samo, a jednak inne, natura lubi czasem zaskakiwać! :)


















niedziela, 16 sierpnia 2015

HOME SWEET HOME!

Kolejny post, a ja zaczynam go tymi samymi słowami, co poprzedni. Korzystam z wakacji jak tylko mogę! Taka już moja osobowość, że czerpie z życia ile się da, a czasami i trochę więcej. Tym samym sposobem nie mam kiedy dodać tu posta i zdjęć.
Po ponad miesiącu wróciłam do domu, chyba na trochę dłużej. Wakacje dobiegają końca, a ja powspominam z Wami ich początki i to jak spędziłyśmy ten czas z moją siostrą oraz w tym przypadku także moją modelką! :)










środa, 15 lipca 2015

BUENOS DIAS!



1/4 wakacji za nami drodzy państwo, więc korzystamy jak możemy! Ostatnie prawie dwa tygodnie spędzone w gorącej Hiszpanii potwierdzają jak najbardziej powiedzenie, że co kraj to obyczaj. W pierwszym momencie naszego pobytu byliśmy tym krajem bardzo rozczarowani. Z racji tego, że większość życia mojej rodziny jest spontaniczne nigdy nie rezerwujemy sobie noclegu. Tym razem trochę się przeliczyliśmy, doświadczeni wszechstronną chęcią wynajmu mieszkań chociażby w Chorwacji. Wszyscy Hiszpanie chcą sprzedawać mieszkania, a jak znajdą się już tacy co wynajmują to tylko przez agencje, dlatego jeżeli się ktoś wybiera w tamte strony to pamiętajcie o wcześniejszej rezerwacji! Ostatecznie znaleźliśmy się w Callelii de Palafrugell - maleńkim miasteczku, w którym nie było nawet jednego Polaka, oprócz nas!







Całkiem przypadkiem trafiliśmy na święto tego miasteczka. Był to festiwal piosenki katalońskiej, na którym najprawdopodobniej wystąpiły całkiem przyzwoite gwiazdy. Miasto przygotowywano na niego kilka dni, kilometry kabla dało się znaleźć w każdym zakątku, a w sobotni wieczór, czyli podczas punktu kulminacyjnego imprezy, były tam setki, jak nie tysiące ludzi. Nie obyło się rzecz jasna bez pamiątek ze straganów tamtejszych handlowców. ;)






Będąc w Hiszpanii obowiązkowym punktem było odwiedzenie Barcelony, która trochę jednak zawiodła mnie swoim wyglądem, liczyłam na coś bardziej pokaźnego. Wzgórze, o jakże wdzięcznej nazwie TIBIDABO nadrobiło jednak to pierwsze wrażenie, ponieważ panorama Barcelony wyglądała już całkiem inaczej, a poza tym znalazłam tam urocze kłódki zakochanych i zupełnie inny zachód Słońca! 










 W drodze powrotnej udało nam się odwiedzić we Włoszech bliskich, którzy mieszkają w Dolomitach i pracują na zamku - zachwycające miejsce! 




Było miło, sympatycznie, bardzo rodzinnie i jestem pewna, że mogę Wam powiedzieć:
 JEŻELI TYLKO MACIE TAKĄ MOŻLIWOŚĆ, TO PODRÓŻUJCIE,
 NIE WAŻNE GDZIE - PODRÓŻUJCIE! :)